Nowości:

Młoda pielęgniarka

Młoda pielęgniarka

W obecnej sytuacji zawód pielęgniarki jest strasznym wyzwaniem. Setki białej służby wyjechało już za granicę, ale Magda postanowiła z uporem ukończyć wreszcie te studiom pielęgniarskie i zacząć pracę tu, w Polsce. A jeśli brakowało takiego personelu, z pracą nie było problemów. Pierwszy dzień na gorącym gruncie zbliżał się nieubłaganie.

Madzia była bardzo ponętną dziewczyną. Szczególnie lubiła podkreślać walory swej kobiecej figury, kształtne duże piersi i biodra. Nie raz te jej maślane oczka i dziewczęcy wyraz twarzy ratowały ją z opresji. A teraz czekało ją nowe wyzwanie… szpital pełen chorych. Stawiła się punktualnie. Siostra przełożona od razu widząc jej figurę popadła w szał zazdrości. Stara baba dała jej miotłę i ścierę wysyłając do posprzątania korytarza.

– Ale ja jestem po szkole?
– Każde z nas tak zaczynały. No proszę nie dyskutować tylko wycierać. O tam! – wskazała palcem na długi korytarz. – Zobaczymy jak się będzie czuć ta lafirynda mokra i spocona. – dodała po cichu.

Magda w krótkiej białej spódniczce, nie zgodnej z przepisami oraz żółtym kitlu na kolanach wycierała podłogę. Ciężkie piersi mocno trzymane były przez stanik. A rozpiąwszy górny guzik przy kitlu dziewczyna niechcąco bardziej jej odkryła. Krople potu spływały w przyjemny kącik między jej półkolami. Czepek opadał jej na czoło, włosy przysłaniały oczy. Wyglądała żałośnie a przechodnie bądź to współczuli jej, bądź, ci bardziej wyuzdani, podniecali się. Nie jeden chciałby ją zaprosić na kawę, niż patrzeć na jej robotę.

– Co pani robi! – ktoś się wydarł.
Magda spojrzała w górę, był to lekarz w białym stroju o posępnej twarzy. Rzucił tylko mimowolnie spojrzenie na jej wyeksponowany dekolt, chrząknął i poszedł.
– Imię siostry? – rzucił odchodząc
– Magda proszę doktora. – nerwowo odpowiedziała pielęgniarka.

Dziewczyna przejęła się, zaczęła się bać, że już w pierwszym dniu pracy ją wyrzucą za byle co i nawet już wdzięk osobisty nie pomoże. Lekarz natomiast podszedł do pokoju pielęgniarek i zawołał przełożoną. Rozmawiali o czymś przez chwilę. Maga mogła to zobaczyć kątem oka. „Na pewno mnie zwolnią.” myślała. Przerażenie spotęgowało zawołanie przez szefową.
– No i co pani robi. Nie tak.
– Przeprosiłam tego lekarza.
– To dr Szliman. Nie o to chodzi. Inaczej trzeba to myć. Niech pani lepiej przeglądnie recepty.

– Tak jest.
– A i jeszcze coś. Ma pani dzisiaj dyżur.
– W pierwszym dniu.
– No a co pani chce tutaj robić.

Magda pokornie pochyliła głowę i poszła do recepcji. Dyżur w pierwszym dniu pracy mógł być tylko horrorem. Kichanie i kaszlanie chorych, ciągłe wzywanie siostry, to miało być jej wieczorną atrakcją. A telewizorek, a ciepłe kapcie, może dyskoteka. Nic z tego – chciało się pracować to się ma.

Przez większość wieczoru pielęgniarka siedziała w swoim pokoju. Bała się. Wtedy do środka wszedł jeden z lekarzy.
– Jest tu jeszcze jakaś pielęgniarka? – zapytał rozglądając się.
Wówczas ujrzał Magdę. Skromnie siedziała z zaciśniętymi kolanami z rękoma na nich. Na zawołanie wstała. Ciarki przeszły jej po ciele, to tej dr Szliman. Wciąż oschły. Rozpoznał ją.
– A to pani. – przysiadł się. – pierwszy dzień w pracy?
– Tak.
– I boi się pani.
– Tak.
– A czego się tu bać.
– Ja bardzo przepraszam za to rano, niechcący.
– Nieważne. Ale taka ładna dziewczyna powinna pracować w recepcji.

Maga się zarumieniła i skromnie zakryła dekolt. Doktor Szliman zaczynał jej opowiadać o jego pierwszym dniu i stawał się w jej oczach coraz bardziej ludzki.
– Tak młoda panna to powinna trafić do modelingu a nie między zdechlaków. – rzucił. – No niech pani wstanie.
Rozbawiona dziewczyna wstała i obróciła się jak na pokazie raz i drugi.
– Żartuje pan.

– Nie, nie żartuję, Miss Polonia. Tylko czemu taka speszona.
Lekarz odsunął lekko krańce jej kitla poszerzając dekolt. „Jaki ładny biuścik” szepnął. Zaczął delikatnie masować jej piersi.

– Co pan robi.
– Jest Magda zestresowana. A stres piersi zwiększa ryzyko raka, a my nie pozwolimy by pani była chora.
Dziewczyna chciała dać mu w twarz, ale te masaż rzeczywiście był przyjemny.

– Zaraz zmażemy to brzydkie pierwsze wrażenie.
Doktor wsunął rękę pod jej stanik dotykając stwardniały sutków. Przejęta Magda poczuła namiętny pocałunek. Ostry i wymagający lekarz podniecał ją. Chwycił ją w pasie i przegiął w objęciach. Zrzucił czepek z jej głowy i rozerwał kitel na jej ciele. Rozpoczęła się orgia dla ich zmysłów.

– Dobrze ci gołąbeczku.
– Bardzo, bardzo – pojękiwała

Lekarz pieprzył ją leżącą na podłodze, pochylając się na wyprostowanych rękach nad jej ciałem. Jej nogi kurczono krzyżowały się na jego biodrach. Pochylał się, by swymi wargami lizać napęczniałem różowe sutki, obejmować rozpływające się po ciele duże piersi. A jego broda czule łaskotała. Pragnęła pocałunków. Penetracji języków. Obejmowała jego zarośnięte policzki, by zaraz paznokciami wbijać się w jego plecy, gdy ten coraz głębiej penetrował jej waginę. Przestał.

Wysunął fallusa z pochwy. Spojrzał na różową lekko okraszoną włoskiem łonowym waginę. Delikatnie wsunął weń penisa. Podniósł nogo Magdy do góry kładąc je na swoje ramiona. Energicznie zaczął ja posuwać a nogi delikatnie pieścić. Taka pozycja sprawiła, że jej wejście do jej wnętrza było węższe. Dodatkowo ją to stymulowało. Zaczęła słodko pojękiwać, wsuwając sobie palce do ust, śliniąc go jakby rozgrzanego penisa, który właśnie doprowadzał ją do orgazmu.

Lekarz podniecony rozpaloną dziewczyną zaczął pieścić jej podbrzusze. Ściągnął jej nogi ze swoich ramion, podał jej ręce by usiadła. Objął ją, chciał poczuć jej spocone ciało, twarde sutki, wilgotny język. Dochodził do erekcji. Spoglądał w zachodzące mgłą błękitne oczy dziewczyny. Odchylił ją trzymając za ręce i dopiął swego. Magda rozelektryzowanie jęknęła. Sperma rozlała się po ściankach kondoma uderzając weń z impetem. Madzia osunęła się z jego ramion na podłogę. Zadzwonił dzwonek. Któryś z pacjentów potrzebował pomocy. Pielęgniarka czuła jeszcze płomień w swym łonie. Próbowała się pozbierać. Lekarz zapinał właśnie kitel.

– Ja pójdę, gołąbeczku… nie ubieraj się. Jeszcze chyba nie skończyliśmy.

Z lubieżnym uśmiechem wyszedł z pokoju delikatnie zamykając drzwi. Magda powoli uspokajała oddech. Nerwowo nasuwała spódniczkę zapinała kitel pod samą szyję. Peszyła się, ale z drugiej strony ta zabawa sprawiła jej wielką rozkosz. Zaczęła wierzyć w stereotypy.